piątek, 30 grudnia 2016

Nasze pierwsze wspólne sześć miesięcy.

Cześć! Dziś będzie bardzo prywatnie dokładnie 30.06.2016 r. o godzinie 0:15 urodziła się nasza córeczka. Dziś mija jej pół roku. Najbardziej wyjątkowe pół roku naszego życia. Każdy dzień był inny. Nasz maluszek bardzo zmienił się przez ten okres, ale my również. O nas kiedy indziej. Dziś o malutkiej. Postanowiłam wspomnieć/podsumować ten okres w formie abecadła. Każda literka alfabetu przypomina o czymś innym. Jestem bardzo ciekawa jak za kolejne pół roku się ono zmieni. 
Na wstępnie chce również dodać, że zdjęcia zamieszczone w poście są moją własnością, nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.


Te dwa zdjęcia dzieli równo pół roku.

A jak apetyt.


Karola od początku dostała pseudonim łakomczucha, po tacie. Apetyt rósł od samego początku gdy zaczęliśmy karmienie piersią, przeżywając najwspanialszą wspólną przygodę w życiu. Choć nie od razu było tak pięknie i z górki. Pamiętam jak położna powtarzała mi, że zaraz po porodzie należy maluszka dostawić do piersi. Mnie nie było to dane, bo Niusie zabrali mi od razu po urodzeniu. Dostałam ją po 5 godzinach i pierwsze co zrobiłam to właśnie dostawiłam ją do piersi. Bałam się tego jak diabli, nikt nie przyszedł i nie pokazał jak to zrobić. Pamiętałam jedynie lekcje na "sucho", których udzieliła mi położna. Na szczęście od razu nam się udało. Później Karolcia jadła na żądanie, czyli w praktyce była przy piersi co 10 minut. Pierwsze 3 tygodnie takiego karmienia było dla mnie bardzo męczące. Teraz jemy normalnie, mniej więcej o stałych porach. Mamy nawet  wrażenie, że Karola powoli odstawia pierś dla nowych smaków, które poznaje. Woli obiadki niż potulić się do mamy i piersi. A mamie robi się smutno, ale taka kolej rzeczy. 

Pierwsze zdjęcie, mam parę godzin.

B jak bobasek.


Pamiętamy ciałko Małej tuż po urodzeniu. Chudziutkie, delikatne rączki i nóżki. Jak patyczki w porównaniu z tym ciałem, które teraz ciężko nosić. Strach było dotknąć, by nie zrobić dziecku krzywdy. Z czasem noworodek zamienił się w bobaska. I to z bardzo konkretnym ciałkiem. Z 3600 g i 54 cm mamy teraz 8100 g 74 cm. I baaardzo tłuste nóżki. 
Mam cztery miesiące, sesja przed Chrztem Św. 


C czyli Chrzest Święty.


Sakrament ten odbył się 16.10.2016 r. Ile z nim było przygotowań, kłótni i zamieszania. Oczywiście skończyło się tak jak nie do końca chcieliśmy. Lokal z polecenia okazał się totalna klapą. Jedzenie nie takie, dekoracje jak ze stypy, ech... Szkoda to wspominać. Tort za to był idealny! Sam sakrament też nie odbył się do końca pięknie. Dzieci była czwórka - dla nas jeszcze jeden bobas to było za dużo, a co dopiero trzy. Jednak nie od nas to było zależne, a najważniejsze w tym dniu było przystąpienie naszego Aniołka do Rodziny Bożej. I tak właśnie wspominamy ten dzień.
Mam pięć miesięcy.  


D jak dom.


Dom, choć jeszcze nie ten. Ten jest czyjś, ale mamy nadzieję, że roczek spędzimy w naszym nieidealnym mieszkaniu, które w końcu będziemy mogli kupić. W którym Karolcia będzie miała swój różowo-biały pokoik małej księżniczki. Dom do którego będziemy wracać całą trójką szczęśliwi, po prostu. A wszystko w nim będzie nasze. 
Teraz Karola śpi w swoim łóżeczku w sypialni u rodziców.
Mam dwa tygodnie i już stroje minki.


E jak emocje.


A tych jest wiele. Bardzo żywo reaguje na otaczający świat, ma bardzo piskliwy płacz. Często pytają nas po kim. Też byśmy chcieli wiedzieć... Jak coś chce to wie, że wystarczy bardzo głośno zapłakać. Rodzice mają miękkie serce i dostaje to od razu. Potrafi też bardzo głośno się śmiać, co uwielbiamy. Jej uśmiech to wszystko - wszystko co wspaniałe, po prostu. Uwielbia się przytulać, jest małym tulaskiem. Na pytanie kto kocha mamę - po prostu się przytula.  



Mam cztery miesiące.  


F czyli figle.


Nasza córka od początku była bardzo ruchliwa. Od pierwszych tygodni trzymała sztywno główkę. Jeżeli chodzi o figle - zaczęły się również szybko. Od 4 miesiąca bawi się swoimi nóżkami i wygląda wtedy jak mała żabka, od niedawna potrafi ugryźć nogi. Śmialiśmy się zawsze, że nie może tego zrobić przez duży brzuszek. ;D Praktycznie siedzi już sama. Długo czekaliśmy na obroty z pozycji leżącej na brzuszek - zaczęła to robić na początku szóstego miesiąca. Raczkuje do tyłu, choć najlepiej stała by na nogach cały dzień. Bez problemu od 3 miesiąca przekłada zabawki z rączki do rączki. Oczywiście zabawy zabawkami w rzucanie czy gryzienie ma opanowane do perfekcji. Jesteśmy na etapie kiedy nie można jej już zostawić samej na łóżku, ale za to potrafi sama siedzieć w łóżeczku i bawić się zabawkami. 



Mam prawie trzy miesiące. 


G jak głos.


Z czasem płacz przestał być jedynym dźwiękiem wydawanym przez Karolę. Z zachwytem przyjmowaliśmy każdy z nich. Zaczęło się od głośnej radości, potem zaczęła po swojemu rozmawiać z maskotkami, teraz gaworzy w najlepsze. Od 2 miesięcy wychodzi jej "ma-ma" oczywiście jak coś chce. Nie jest to czyste" mama", ale my - rodzice - to słyszymy. Tydzień temu usłyszałam "ta-ta". Ładnie mówić jeszcze jej się nie chce, ale już ma bardzo dziewczęcy głos. Notorycznie powtarza "nie".
Mam tydzień.


H, czyli harmonogram dnia.


A raczej jego brak? Przez te pół roku życia nauczyłam się, że najlepszy plan dnia to... brak planu. Wtedy i Córeczka i mama są najszczęśliwsze. Do 5 miesiąca Karolina wprowadziła sobie sama chodzenie spać o godzinie 20:00 oraz stałą drzemkę po 10:00. Niestety od szóstego miesiąca możemy o tym zapomnieć -chodzi spać jak chce, od 20 do 24; budzi się ile razy chce - bywa, że nawet sześć. Jedynymi stałymi punktami jest jedzenie o 7 rano 20. Jest śpiochem, potrafi wstać przed 11, a jej jedyna długa drzemka teraz jest po 12:00, ale nie trwa już godziny a 20 minut. 
Mam dwa miesiące.


I... co z tym lewym obojczykiem?


Karolina urodziła się z pękniętym lewym obojczykiem. Nigdy nie zapomnę momentu, gdy zabrali mi ją po narodzinach i panie położne jak gdyby nic podeszły do mnie i powiedziały "Wszystko jest dobrze, otrzymała 10 punktów, ale ma pęknięty lewy obojczyk". Wyobraźcie sobie co poczuła młoda matka, która pierwszy raz słyszy o czymś takim. W dodatku słyszy od lekarza, że to jej winna bo tak długo rodziła. Długo się obwiniałam o to, na szczęście zostało mi to w końcu wytłumaczone, że zdarza się to często. Ciało Maluszka broni się tak, kiedy się nie mieści. Potem okazało się, że mój wujek również to miał i babcia mi opowiedziała, że nigdy mu nic nie było z tego powodu. 
My zauważyliśmy w pierwszych miesiącach życia Karoliny, że nie rusza tą rączką tak jak prawą. Pani doktor również to zauważyła i wysłała nas na badanie, gdzie usłyszeliśmy "Porażenia nie ma.", w sumie tylko tyle. Mieliśmy jechać po miesiącu do innego lekarza, jednak wszystko się unormowało - nie widać, która to była rączka, rusza nimi normalnie. Dla naszego spokoju teraz, po tych 6 miesiącach, chcę jechać na kontrole obojczyka.

Mam pić miesięcy i jeżdżę w końcu w spacerówce.


J czyli jedzenie.


Karolinie zaczęłam rozszerzać dietę stopniowo po 4 miesiącu. Tak, wiem, że teraz "powinno się" po 6. Lecz to matka wie kiedy jest na to dobry czas. Aktualnie nasza córeczka jadła rzeczy, których wcześniej nawet nie próbowali jej rodzice. Ile to jest radości, gdy może coś zjeść! Czasem aż się trzęsie ;) Je sama owoce, chlebek, chrupki kukurydziane. My podajemy jej słoiczki bądź potrawy, które ja przygotowuje. Uwielbia jeść rano z mamą jajeczniceziemniaki podczas obiadu. My za to nauczyliśmy się jeść wspólnie - obiady i śniadania jemy wspólnie przy stole, a malutka obok w swoim krzesełku do karmienia.


Mam dwa tygodnie i jadę do babci.


K jak kąpiel.


Pamiętam pierwszą kąpiel. Gdy Krzysiek pytał mnie sto razy czy woda na pewno jest dobra. "A może ja pójdę kupie szybko ten termometr?", "Ona jest za ciepła!". Na szczęście kupiliśmy wanienkę z leżaczkiem co bardzo ułatwiło nam sprawę. Malutka trzymana przez nas leżała na nim i myliśmy ją wacikami. Zero szamponu - tylko woda i waciki; potem oliwka i ubieranie. Niunia już wtedy ani razu nie zapłakała. Po jakimś 3 miesiącu wanienka poszła w odstawkę i Malutka zaczęła kąpać się ze mną. Teraz to już nie kąpanie się, a jedna wielka zabawa. Bardziej przypomina to mycie łazienki niż dziecka... Pluskania nie ma końca. 
Dla nas literka K ma podwójne znaczenie. Tu zapraszam do postu o wyborze imienia. 


pięć miesięcy i pierwsza zima.


L jak ludzie.


Karolina bardzo lubi ludzkie twarze, jest bardzo towarzyska. W szczególności lubi płeć przeciwną - już ugania się za starszymi chłopcami. ;D Na uśmiech i wesołe zaczepki odpowiada takim samym szczerym i rozbrajającym uśmiechem. Na głos taty w telefonie trzęsie się i rozmawia z nim po swojemu. Reaguje też na głos mojego rodzeństwa oraz moich rodziców, bo ich najczęściej widzi.


Mam piec miesięcy  najlepsza mamę. 


M
 jak mama.


Czekam aż zacznie biegać i wołać "mama". Już potrafi jak do nikogo innego przytulić się do mnie, choć jest typową córeczką tatusiaMamy swoje momenty, których nie będzie miała z nikim innym, rozumiemy się przecież bez słów. Nie da się opisać więzi jaka łączy mamę i córkę - mam nadzieję, że ona nigdy nie zniknie i z czasem stanę się jej przyjaciółkąa nie tylko wredną matką, która zakazuje. 


Trzy tygodnie mam.

Na spacer. 


Pierwszy spacer Karolina odbyła w czwartej dobie życia. Gdy się urodziła był największy upał w Polsce, więc korzystaliśmy, starając się wychodzić codziennie. Gdy miała miesiąc Matka Chrzestna (którą Wy doskonale znacie) zabrała ją nad morze. Z mojej z resztą inicjatywy dotrzymaliśmy tym samym tradycji bycia nad morzem co roku. Karolina lubi podróżować. Oprócz morza odbyła już kilka podróży zarówno pociągiem jak i samochodem. Wiem, że to dopiero początek. 
Mam cztery miesiące i uwielbiam pociągi. 


O jak ocena stereotypowa.


Jesteśmy młodzi. Mamy po dwadzieścia parę lat, w dodatku wyglądamy jakbyśmy uciekli na wagary z gimnazjum. Przez to jesteśmy cały czas oceniani stereotypowo. Gdy byłam w ciąży i szliśmy po mieście każdy patrzył na nas jakbyśmy kogoś zabili. Uwielbiałam te pełne pogardy spojrzenia starszych pań. Teraz jest gorzej. Najbardziej doświadczyłam tego, gdy leżałyśmy z malutką w szpitalu. Nikomu tego nie życzę. Jest to najgorsze uczucie, gdy Twoje dziecko cierpi a ludzie, którzy powinni mu pomóc oceniają Ciebie nie wiedząc o Tobie nic tak naprawdę. Niestety nie zawsze młodzi rodzice to ci źli.  

Mam prawie sześć miesięcy.


P czyli pierwszy raz.


Im mniejsze dziecko, tym pierwszych razy jest więcej. Tym bardziej, gdy jest to pierwsze dziecko. I są one prawdziwym świętem dla rodziców. Pierwszy uśmiech, głośny śmiech, pierwsze uchwycenie zabawki, podniesienie główki na brzuszku, samodzielne przewrócenie na boczek, pierwsze jedzenie, siedzenie, raczkowanie, pierwsze święta. To wszystko mamy już za sobą - sfilmowane, sfotografowane. A wciąż wiele przed nami! Każdy pierwszy raz jest wyjątkowy i niepowtarzalny, przy każdym dziecku. Dlatego te pierwsze 6 miesięcy jest tak wyjątkowe. 

Mam trzy tygodnie,


R jak różowy.


Do samego porodu nie mieliśmy pewności, że urodzi nam się Karolina a nie Kuba. Nie kupowaliśmy więc nic różowego. Nawet były teorie, że nie będzie chodzić w różowym. Wszystko się zmieniło kiedy przyszła na świat. Tata, który tak bronił się przed tym kolorem teraz podczas ubierania małej pyta "a nie masz czegoś różowego?". Do tego pięknie w nim wygląda. W sumie...teraz wszystko mamy różowe. ;D 
Mam cztery dni.


S jak smoczek.


Miałam przygotowane dwa piękne smoczki dla malutkiej. Pierwszy raz dałam jej go w szpitalu, ale odrzuciła go. Potem próbowaliśmy kilkakrotnie, żeby chociaż nie była cały czas przy piersi - bez skutku. Karolina dusiła się, dławiła, cuda z nim wyprawiała. Udało jej się może 3 razy zasnąć z nimi i to wszystko. Zrezygnowaliśmy z niego. Ile to było gadania, że powinna go mieć... My się cieszymy, że sama go odrzuciła. Co prawda teraz w buzi ląduje wszystko co tylko trafi do jej łapek, ale szuka w ten sposób ząbków. 
Mam prawie dwa miesiące i najlepszego tatę. 

jak tata.


Od początku pełni ważną rolę w życiu Małej Karoliny. Pewnie do końca mych dni będę mu dziękować za te 20 godzin porodu, kiedy to był przy nas cały czas. Bardzo mi, w sumie to nam, pomogła jego obecność i ciągłe powtarzanie "oddychaj".  
Od pierwszych godzin życia Małej zakochał się w niej bezgranicznie. Ja też mogłam liczyć na jego pomoc - od początku daje radę w każdej dziedzinie. Teraz nasza córeczka jest typową córeczką tatusia.  Tak, mama jest zazdrosna ;)


Mam prawie dwa miesiące.


U jak uśmiech.


Podobno dziecko w wieku 4-6 miesięcy śmieje się około 200 razy dziennie. Ja mam czasem wrażenie, że Mała robi to 1200 razy na dobę. Gdy tylko jest wypoczęta i najedzona, to na widok wszystkiego się uśmiecha. Obojętnie, czy to twarz mamy, taty, babci czy napotkanej na ulicy osoby. Śmieje się też na widok swoich ulubionych zabawek i do odbicia w lustrze. Od ucha do ucha, z zabawnym grymasem, mrużąc przy tym oczka. Taki bezzębny uśmiech jest chyba najpiękniejszy ze wszystkich uśmiechów, które można zobaczyć.


Mam jeden dzień. 


W jak włosy.


Karolina ma bardzo długie i gęste ciemne włosy. Od czwartego miesiąca nosi dwie kitki, a teraz ma tak długie włosy, że wchodzą jej w oczy. Odziedziczyła je po tacie, który podobnie jak mała ma ich bardzo dużo i rosną bardzo szybko. Tak jest również z rzęsami - wyglądają (podobnie jak włosy) jakby były sztuczne. ;D Włosy ma już jaśniejsze niż przy narodzinach, ale nadal bujna czuprynka.   

Mam trzy miesiące.


Z jak zabawki.


Odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży mówiłam, że moja córka będzie miała całe łóżeczko w miśkach. I tak w sumie jest. Maskotek nigdy dość. Oczywiście każdą uwielbia. Szczeniaczek uczniaczek to fenomen, bo za każdym razem, gdy go widzi to  trzęsie się z radościjakby widziała go pierwszy raz. Myszka Minnie i pieluszka to zestaw obowiązkowy do snu. Malutka od pierwszych miesięcy interesowała się zabawkami i zostało jej do tej pory. Każda zabawka jest atrakcyjna na swój sposób. Mama nadal kocha myszkę minie i powiększa kolekcje Karoli. ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.